“Napisz to, co chce zostać napisane” – taką radę znalazłam w jednej z książek Reginy Brett. Jak się okazało, było to właściwe zdanie we właściwym czasie. Jak przeczytałam, tak zrobiłam. I zabawa się zaczęła. Okazało się też, że to nie tajemna rada, tylko popularne podejście, stosowane przez tysiące ludzi na całym świecie. Więc jeśli Ty też w nieskończoność poprawiasz swoje teksty, dążąc do perfekcji, to zrób na moment przerwę. Jest lepszy sposób na spożytkowanie energii, niż skreślanie.

Prawdę mówiąc, bardzo podziwiam początkujących pisarzy. Ile to trzeba mieć zaparcia, żeby konsekwentnie pisać, mierzyć się z wewnętrznym krytykiem i jeszcze z opiniami innych. Od czasu do czasu, każdy z nas znajduje się w takiej roli. Bez względu na to, czy zmagamy się z artykułem, czy pracą naukową. Im rzadziej piszemy, tym dotkliwiej będzie się na nas wyżywał wewnętrzny krytyk. Ja mam swojego już serdecznie dosyć. Żeby go uciszyć, znalazłam kilka inspiracji, które nieco zmniejszają presję “bycia początkującym”.

I: Wypisz niepotrzebne słowa. Wtedy dotrzesz do tych właściwych.

Tak uważa J.K. Rowling. To bardzo ważna rada dla wszystkich cierpiących na “wątpliwości”, pojawiające przy każdym nowym akapicie. I następnym razem, gdy będziemy chcieli podpalić wszystkie swoje notatki, skasować wszystkie pliki i odinstalować Worda, warto te słowa sobie przypomnieć. Wychodzi na to, że kiedy wprawiamy się w pisanie, to nie o jakość chodzi, lecz o ilość. Powiedzmy sobie szczerze – nie wszystko trzeba od razu upubliczniać. Tak będzie lepiej dla nas i dla otoczenia.

Zrzut ekranu 2016-02-29 o 08.20.03

II: Spędź 30 dni na pisaniu swojej książki

No dobrze, teraz idziemy dwa kroki dalej. Wydawać by się się mogło, że etap pisania dla wprawy i moment skończenia własnej książki, dzieli niebotyczna odległość. No chyba, że ma się przed sobą takie wyzwanie, jakie miał Matt Cutts. Wówczas owa ogromna odległość przybiera rozmiary miesiąca, a na koniec wyzwania ma się w szufladzie własną książkę. Rzecz jasna – bardziej dla własnego użytku, niż chwalenia się przed znajomym. Jak zapewnia rzeczony już “autor” podczas konferencji TED, duma i frajda ze skończenia noweli wzmacniają pewność siebie i wiarę we własne siły. Bo jak się udało pisać przez cały miesiąc, to czemu by nie robić tego dalej? Tyle, że już na poważne i z większą starannością.

maxresdefault

III: Narodowy miesiąc pisania nowel

Wspominam powyższe wystąpienie TED nie bez powodu. Chociaż wydawać by się mogło, że takie pisarskie wyzwanie miesięczne, to niszowa sprawa, wcale tak nie jest. Od kilku lat, październik jest szczególnym miesiącem dla piszącej społeczności na całym świecie. To właśnie wtedy, w ramach National Novel Writing, puste kartki zapełniają się różnorakimi historiami. Zasada jest jedna: trzeba napisać książkę w miesiąc. Dużym wsparciem jest społeczność zbudowana wokół tego wydarzenia. Można poszukać kompana, poprosić o rady, czy poskarżyć się na brak weny. Dedykowana do tego wydarzenia strona, pozwala sprawdzać dzienne postępy w tworzeniu noweli i podtrzymywać kontakty z innymi uczestnikami wyzwania.

Do najbliższej edycji jest jeszcze sporo czasu, więc jeśli masz ochotę dołączyć i ubrać w słowa swój pomysł na nowelę, to dobrze przyjrzyj się tej inicjatywie.

Zrzut ekranu 2016-02-29 o 08.25.05

To takie moje trzy inspiracje na czas, kiedy chmura wątpliwości próbuje przejąć dowodzenie i zamiast pisać, każe mi robić rozbiór gramatyczny i logiczny każdego zdania.
Myślę sobie, że z pisaniem jest jak z ćwiczeniami fizycznymi. Najpierw trzeba zbudować masę, a dopiero później rzeźbę. I łatwo nie będzie. Ale jak się już wyrobi pisarską formę, to potem żaden wewnętrzny krytyk nie podskoczy.

LINKI:
– Rady J.K Rowling możesz obejrzeć tutaj:  https://www.youtube.com/watch?v=bvMtUuedLwU
– Wystąpienie TED: https://www.ted.com/talks/matt_cutts_try_something_new_for_30_days?language=pl
– National Novel Writing: http://nanowrimo.org/

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany