Już trzeci rok z rzędu trzymam się tej samej zasady. Nie robię żadnych postanowień na koniec roku. Szczęśliwie udało mi się przenieść to ważne wydarzenie na sierpień. Zdrowiej jeść? Od sierpnia uzbierałam już sporo przepisów
i zbudowałam dobre nawyki. Więcej czytać? Lista już dawno wdrożona w życie. Dużo przyjemniej pije się sylwestrowe wino ze świadomością, że nie tylko obiecujesz sobie, ale też trzymasz się postanowień.

 

Nie byłabym sobą gdybym odmówiła sobie symbolicznego zamknięcia etapu, jakim jest kończący się rok.
Mam na to sposób. Celebrowanie wejścia w nowy rok odbywa się u mnie w towarzystwie dobrej kawy oraz trzech towarzyszy w moich ulubionych kolorach. Czarnym, czarno-białym i czerwonym.  A chodzi o kalendarz, zeszyt i notes w grubej okładce.  Z takim arsenałem wchodzę w 2016 rok.

zeszyty 2

I: THIS IS COMPLICATED, czyli zeszyt minionego roku 2015

To był dosyć trudny i pełen wyzwań rok. Właśnie w tym biało-czarnym zeszycie mam zapisane przemyślenia, wątpliwości, a także mniejsze i większe osiągnięcia mijającego roku. Pod koniec roku z reguły pamiętamy głównie o tym, co się udało albo nie udało. A ja lubię wracać do notatek z drogi do celu. To dużo daje i wiele uczy.
Do tego właśnie służy mi zeszyt numer 1. By przypomnieć sobie emocje minionego roku.

3 najważniejsze wydarzenia w 2015 roku:
1. Skończenie studiów i obrona
2. Wystąpienie na konferencji „Future is coming”
3. Przejście z działu client service do strategii w DDB&tribal. I rozpoczęcie przygody ze strategią komunikacji w reklamie.

To ogromnie ważne kroki dla mnie.

Podsumowanie minionego roku, to pierwszy etap. Podsumowuje z czego jestem dumna, co mogłam zrobić lepiej, czego bałam się zrobić.
Dopiero po sumiennym przejściu przez te kwestie można ruszać dalej.

zeszyty 3

II: KALENDARZ MOCY, czyli zorganizuj się na co dzień

Pozycja druga w moim przejściu w rok 2016, to wyjątkowy KALENDARZ MOCY.
Powstał totalnie na ostatnią chwilę. Pod koniec roku autorzy stwierdzili, że wspaniale byłoby zebrać w jednym miejscu wyzwania i porady od kilku trenerów rozwoju osobistego i połączyć to z tradycyjną formą kalendarza. To dość ryzykowne marzenie, biorąc pod uwagę, że planowanie i projektowanie kalendarzowych produkcji przypada raczej na pierwszą połowę roku. Ale zawzięli się, zorganizowali akcję crowdfundingową i zebrali 135% założonej kwoty. Można i da się!

I przyznaje, że jeśli chodzi o sam design i funkcjonalność, to miałam na ten nadchodzący rok upatrzony inny kalendarz.
Ale zdecydowałam się na wsparcie projektu, bo nie o sam kalendarz tu chodzi.
Każdy jego posiadacz dołącza do „Społeczeństwa mocy”. Przewidziane są spotkania networkingowe w tym roku, połączone z mini konferencjami. To idea kalendarza, który jest czymś więcej, co bardzo mi odpowiada.
A dzisiaj zaczynam już od wypełnienia pierwszej strony i wpisania trzech pomysłów, które mam. Takie zadanie.
I jeszcze jest jedna bardzo ciekawa sprawa. Otóż każdy miesiąc jest prowadzony przez inną osobę. W styczniu dowodzi Ewa Łukasiewicz.
Czas start!

Drugi krok, w moim wchodzeniu w Nowy Rok, to wstępne rozplanowanie nadchodzących miesięcy.
Zastanowienie się nad miesięcznymi wyzwaniami. Tym, czego chcę się nauczyć i kiedy mogę to zrobić.

zeszyty 4

3. CZERWONY NOTES NA 2016, czyli trochę miejsca na refleksje

No i ostatni notes dzisiejszego przeglądu. Czerwony. Najpiękniejszy! Przeznaczony na zapiski w 2016 roku.
W środku jest pusty, ma linie i zamierzam zapełnić go różnorakimi notatkami. Rzecz jasna, rozpoczynając od dzisiaj.
To będzie takie moje miejsce na codzienne przemyślenia, tygodniowe podsumowania, śledzenie postępu w realizacji celów, „twórcze oburzenia” i przebłyski wszechmocy. Cele ustalone na bieżący rok też się w nim znajdują.

Jestem fanką robienia małych przystanków na zastanowienie się, czy idę w dobrym kierunku, czy też się rozleniwiłam i mam w nosie swoje postanowienia. Łatwiej się doprowadzić do porządku raz na tydzień, niż pod koniec roku sobie wyrzucać, że znowu dużo postanawiam, a mało robię.
Nie jestem natomiast bardzo przywiązana do pisania takiego tradycyjnego „dziennika”. Mimo wielu prób, po prostu nie udaje mi się to z taką regularnością i nie chcę z tym walczyć.  Wystarczy mi, kiedy spędzam chwilę i piszę o ważnych wydarzeniach lub właśnie podsumowaniach tygodnia. Z czystą przyjemnością wracam później do tych zapisków.

I to właśnie krok trzeci na dziś.
W jakim miejscu teraz jestem? Czego się nauczyłam w minionym roku?
No i rzecz jasna wpisuję raz jeszcze cele do zrealizowania i wszystkie pomysły, które domagają się urzeczywistnienia.

zeszyty 5

To by było na tyle w moim wchodzeniu w Nowy Rok.
Z wielką przyjemnością zapiszę dzisiaj pierwszą kartkę czerwonego notesu.
A wszystkim, którzy dotarli do tego miejsca, życzę wspaniałego Nowego Roku.
I jeśli macie swoje swoje sposoby na dobre rozpoczęcie roku, to koniecznie dajcie znać.

O Autorze

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany