Zrobić coś po raz pierwszy i ustawić sobie wysoko poprzeczkę, to wbrew pozorom łatwe zadanie. Zrobić drugą edycję, lepiej, bardziej efektownie i z większą publicznością? To wyzwanie dla najlepszych. Październikowa konferencja „Future is coming” zorganizowana w Starogardzie Gdańskim, objęła 3 dni wystąpień przy niemalże pełnej Sali. Na widowni młodzi ludzie, a na scenie trenerzy biznesu, mentorzy, przedsiębiorcy z całej Polski. Z perspektywy czasu, który minął od konferencji, warto przyjrzeć się nie tylko merytorycznym zagadnieniom konferencji, ale też osobie, od której to wszystko się zaczęło.

Masz 19 lat. Jesteś szefem Stowarzyszenia, zorganizowałeś dwie edycje konferencji „Future is coming”. W tym roku zacząłeś studia, które łączysz z pracą. Jak to się dzieje, że w tak młodym wieku robisz tak dużo naraz?

Właściwie to nigdy nie potrafiłem usiedzieć w miejscu. Jeszcze kilka lat temu wieczorami wychodziłem samemu na długie spacery lub po prostu pobiegać, gdzie rozmyślałemm nad tym, co by można było jeszcze fajnego zrobić na Pomorzu, żeby ludzie nie mieli argumentów, że w naszym otoczeniu nic się nie dzieje. W momencie zmiany szkoły z gimnazjum na liceum w końcu zaskoczyło(!) – chcę zajmować się tworzeniem i zarządzaniem projektami społecznymi! Teraz, godzenie pracy ze studiami dziennymi do łatwych nie należy. Ale firma Foreto Software House, w której pracuję, jest innowacyjnym miejscem, które pozwala na takie połączenie. Dzięki temu mogę w praktyce stosować wiedzę projektową, którą dotąd zdobyłem.

 

JL-8

Kuba w sesji dla magazynu „Verizane”, fot. Krzysztof Rudek

 

Twoja przygoda z projektami zaczęła się od udziału w olimpiadzie „Zwolnieni z teorii”. Obecnie zarządzasz zespołem swoich rówieśników. Jaką wiedzę chcesz w głównej mierze przekazać swoim współpracownikom?

Uważam, że udało nam się stworzyć bardzo przyjacielską atmosferę, co skutkuje tym, że wszyscy jesteśmy w stowarzyszeniu równi. Dzięki temu łatwiej być liderem. Przez te prawie 3 lata działania  nauczyłem się przede wszystkim pokory (którą nadal muszę „szlifować”) i tego, że szczęście drugiego człowieka niezależnie od jego statusu społecznego, jest cenniejsze, niż jakiekolwiek profity materialne. Kolejną sprawą, na którą chciałbym zwrócić uwagę zainteresowanym działaniami w projektach społecznych, to fakt, że pieniądze nie są najważniejsze, a wiele spraw możemy załatwić barterowo.
Co prawda jak się ma 18 lat to nie wszystko wydaje się być łatwe, dopóki się tego nie zrobi.
Myślę, że dużo zawdzięczamy przede wszystkim umiejętnościom networkingowym.
Poznaliśmy wspaniałych ludzi, których udało nam się przy sobie zatrzymać i dzięki temu możemy działać jeszcze lepiej i szerzej. Przykładem niech będzie fakt, że obie konferencje „Future is coming” mogliśmy zorganizować na Sali Audytoryjnej Polpharmy. Udało nam się nawiązać relacje ze szkołami, tak że uczniowie mogli przychodzić do nas na konferencję w czasie zajęć. Podobnie współpracujemy z trenerami rozwoju, jak choćby Maćkiem Cichockim, czy Marzeną Dembicką, którzy wspierają nas od samego początku i pomagają np. organizując dla nas warsztaty, usprawniające nasze działania wewnątrz organizacji.

Ty i Twój zespół uczycie się nawzajem. Kogo Ty uznajesz za mentora? Od kogo nauczyłeś się najwięcej?

Nie jestem w stanie określić jednego mentora, ale najważniejszą osobą w moim życiu jest mój ojciec, który od samego początku działania społecznego pomagał mi i przekazywał szczery feedback.  Kolejne osoby, które poznałem na swojej drodze to m.in.
–    Patryk Gabriel, z którym do tej pory współorganizowałem każdy swój duży projekt,
– Maciek Cichocki, poza ogromną wiedzą i szczerym feedbackiem, inspiruje każdego dnia swoją pozytywną energią,
–    Michał Kochański, którego uważam za wzór do naśladowania w kwestiach biznesowo-startup’owych,

Z każdym z wyżej wymienionych mentorów utrzymuję przyjacielskie relacje. Nie traktuję ich jako „nauczycieli”, czy „mistrzów”, tylko jako przyjaciół, którzy wspierają mnie dobrą radą. To bardzo cenne relacje.
Mentorem dla mnie jest także każda osoba, która przekaże mi szczery feedback. Po drugiej edycji „Future is coming” przed Salą postawiliśmy flipchart, gdzie uczestnicy mogli dać nam feedback. To była dla nas niesamowita lekcja. Znalazły się tam pochwały, ale też kilka dobrych rad, które weźmiemy sobie do serca.

 

JL_Verizane

Kuba w sesji dla magazynu „Verizane”, fot. Krzysztof Rudek

Od lutego do października udało wam się zbudować kilkunastoosobowy zespół. Patrząc z boku, wydaje mi się to wielkim sukcesem. Jak do tego doszliście?

Każda konferencja czy szkolenie jest dla nas sukcesem. Myślę jednak, że największym osiągnięciem jest to, co dzieje się wewnątrz stowarzyszenia, gdzie poza wspólnym mianownikiem, który nas łączy, każdy ma możliwość osiągnięcia swojego celu własną drogą. Sądzę, że najważniejszą satysfakcją dla całego zespołu jest świadomość tego, że możemy pomóc innym ludziom. Dla mnie najważniejsza jest praca w zespole, który uważam za bardzo zgrany. Wspólnie chcemy świadomie i aktywnie zarządzać swoją przyszłością. To właściwie się już dzieje, bo każdy z członków organizacji ma jakąś przypisaną rolę w konkretnych działaniach. Nie wszystkie osoby mają okazję np. występowania na konferencji, ale każda praca jest bardzo cenna. Gdyby jej zabrakło, to na pewno nie moglibyśmy tworzyć tak dobrych rzeczy, jak obecnie nam się udaje.

Na czym teraz chcesz się skupić? Kolejne projekty społeczne, czy coś innego dla rozwinięcia skrzydeł?

Pomysłów mam nadal dosyć dużo, to się nie zmieniło. Zacząłem w tym roku studia, więc muszę dobrze gospodarować czasem, bo nie da się zrobić wszystkiego na raz. Dzięki pracy nad projektami społecznymi, poznałem swoje mocne strony. Staram się je teraz rozwijać. Myślę nad rozpoczęciem jakiejś swojej działalności. Takiej, która dawałaby mi dużo frajdy i pozwalała rozwijać te umiejętności, które są u mnie na najwyższym poziomie. Teraz sprawdzam, czy te pomysły się przyjmą. Będę też szukał inwestora, który będzie chciał wesprzeć moją wizję. Póki co, nie mogę jeszcze zdradzić szczegółów. Jak się uda, to wtedy będzie o tym głośno.



Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany